sobota, 24 listopada 2012

01x22 OSTATNI



-Kim ona jest? – spytała Rebekah swoim wysokim, nosowym tonem. Elijah poklepał ją po dłoni.
-To jest Elena, dziewczyna Damona. – przedstawił mnie Pierwotny. Rebekah obrzuciła mnie ponownie taksującym spojrzeniem.
-Damona? – uniosła idealnie wygoloną brew.
-Tak, Damona. – odpowiedziałam pewnym tonem.
-Ty go zadowalasz? – prychnęła.
-Jak widać. – miałam już dosyć tej bezsensownej konwersacji. Rebekah zbliżyła się do mnie.
-Nie pyskuj, humani. – syknęła. Patrzyłam jej prosto w oczy i o dziwo się jej nie bałam.
-Bekki, proszę…- Elijah położył dłoń na ramieniu siostry. Dziewczyna obróciła głowę ku niemu.
-Upadasz coraz niżej, Elijah. – odrzekła lodowatym tonem i minęła mnie bez słowa. Poczułam się dotknięta tymi słowami.
-Chyba jednak źle zrobiłam, że tu przyszłam. – ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam drzwi i odwróciłam się. Elijah stał na środku salonu ze zrozpaczoną miną.
-Żegnaj. – szepnęłam i wyszłam. Zeszłam po schodkach i ruszyłam żwirowatą dróżką i gdy znalazłam się poza bramami rezydencji Mikaelsonów zaczęłam biec. Chciałam znaleźć się jak najdalej od nich. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę jak bardzo się ich boję. Stanęłam na rogu ulic. Dyszałam jak po maratonie. Gdyby tu był Damon….Och, mój ukochany…Na wspomnienie jego cudownych oczu, zapachu, dotyku; łzy stanęły mi w oczach. Otarłam je wierzchem mojej dłoni. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Damona. A nuż może odbierze? Jeden sygnał, potem drugi…aż w końcu usłyszałam upragnione:
-Halo? – z wrażenia zamilkłam. Stałam pośrodku ulicy z telefonem przy uchu wytrzeszczając oczy.
-Eleno, wiem, że tam jesteś. – łzy poleciały mi ciurkiem po twarzy. Jakże bardzo mi go brakowało.
-Gdzie jesteś? – załkałam. Czułam jak moje serce na nowo się skleja w jedną całość i jak mi się robi ciepło na duszy.
- Za Tobą. – usłyszawszy to, wolno obróciłam się. Jak w spowolnionym tempie uniosłam głowę. Naprzeciwko mnie stał Damon. Na jego twarzy igrał się uśmiech. Czarne kosmyki włosów opadały mu nonszalancko na czoło. Koszula (jak zwykle czarna) była lekko rozpięta. Z wrażenia telefon wypadł mi ze sparaliżowanej dłoni. Damon jak zwykle pochwalił się niezwykłym refleksem i złapał go zanim upadł na ziemię.
-Kochanie…- jego baryton uderzył we mnie jak solówka gitary elektrycznej. Mogłabym go słuchać bez końca. Teraz stał tu przy mnie i obserwował mnie badawczym wzrokiem. Jakże uwielbiałam te jego lazurowe tęczówki. Mroczki pojawiły się przed moimi oczami. Zanim straciłam przytomność usłyszałam:
-Elena…Elena….
                                      **************************************
Nie wiem jak długo leżałam, ale gdy otworzyłam oczy nastawał już nowy dzień. Przeciągłam się. Było mi tak rozkosznie wygodnie i ciepło. Przewróciłam się na bok. Natrafiłam na leżącego obok mnie Damona.
- Dzień dobry, śliczna…- mruknął mi do ucha. Uśmiechnęłam się i spojrzałam w jego śliczne oczy. Dotknęłam jego policzka. Czuć było pod palcami kilkudniowy zarost. Kącik jego ust lekko zadrgał i uniósł się do góry. Nachylił się ku mnie i musnął wargami moje usta. Ja nie chciałam żadnych delikatności. Przyciągnęłam go do siebie i  namiętnie pocałowałam. Mężczyzna zamruczał z zadowolenia. Błyskawicznie znalazł się nade mną. W jego oczach błyszczały iskierki pożądania i podniecenia. Boże, jak mnie podniecał… Dech mi zaparło.
- Jesteś gotowa? – uniósł znacząco brwi i uśmiechnął się łobuzersko. Nie musiałam mu nic mówić. Rozsunął moje wargi językiem. Owinął mnie jego ciepły oddech. Mój język dołączył nieśmiało do jego. Całowaliśmy się namiętnie, w tym samym czasie rozbierając się. Nasze ubrania upadły na podłogę. Zarzuciłam dłonie za jego szyję i obcałowywałam całą jego twarz, potem szyję i tors. Był taki boski… Zahaczyłam palcem o jego bokserki. Damon znacząco się uśmiechnął i już miał je ściągnąć, gdy do pokoju wparował Stefan. Miał bardzo poważną minę. Natychmiast zakryłam się kołdrą i zarumieniłam się ze wstydu. Za to mój ukochany, nie bacząc na to, że jest nagi, opadł na plecy i podparł się na łokciach.
-Nie możesz chociaż uszanować chwili prywatności? – spytał go z tym bezczelnym uśmiechem na twarzy. Stefan skrzyżował ręce na piersi i stanął w lekkim rozkroku.
-Klaus nadchodzi. – powiedział śmiertelnie poważny. W pokoju zapadła grobowa cisza. Patrzyłam na młodszego Salvatore’a zaskoczona. Można było przewidzieć, że Klaus kiedyś tam zemści się, ale że teraz… Damon mocniej ścisnął mi dłoń. Zmarszczył brwi.
-Skąd masz takie wiadomości? – spytał go. Mój były chłopak popatrzył na niego zimno.
-Powiem tylko tyle, że nie będzie sam. Przyjdzie z całą kohortą hybryd. – wycedził i zniknął. Po jego wyjściu Damon wstał i wciągnął na siebie dżinsy.
-Musisz się ubierać? – jęknęłam, opadając na poduszki. Damon stał do mnie tyłem, ale wyczułam, że się uśmiecha.
-Ktoś musi uratować księżniczkę. – odparł i wyszedł z pokoju. Przewróciłam się na bok i uśmiechnęłam się ponuro. Przymknęłam oczy. Przypomniało mi się to jak zastałam Damona nago. Hahah J
RETROSPEKCJA:
Rok temu, Mystic Falls:
Szłam szybko ulicą. Pod pachą miałam pamiętnik Katheriny. Zamierzałam go pokazać Stefanowi. Tylko jemu. Mogłam mu zaufać, w porównaniu do jego brata. Na jego myśl, serce zaczęło walić mi szybciej. Czemu tak na niego reagowałam? Mam chłopaka, kocham go ponad życie, a tu zjawia się znikąd jego braciszek. Damon. Mroczny jak noc, ironiczny (czym mnie wkurza), umiejący się tylko bawić i pić krew. Zapewne nigdy nie brał na poważnie moich słów, ale co tam. Doszłam do rezydencji Salvatore’ów. Już uniosłam dłoń, aby zapukać, gdy drzwi się otworzyły. W progu stał Damon. Oparł się o framugę i spytał:
-Co cię sprowadza, dziewczyno z misją? – na jego twarzy pojawił się ten ironiczny uśmieszek, który mnie naprawdę rozwalał.
-Wal się. – warknęłam i minęłam go. Rzuciłam księgą na stół. – Jest Stefan? – rzuciłam w powietrze. Mężczyzna zszedł do mnie.
-A po co ci on? Jestem ja. – podszedł jeszcze bliżej. Cofnęłam się. Wpadłam na stolik. Przekrzywił głowę.
-Elena. – usłyszałam zza pleców głos Stefana. Odepchnęłam Damona i wpadłam ramiona mego ukochanego.
-Znalazłam pamiętnik Katherine. – szepnęłam mu do ucha. On skinął głową, wziął księgę i udaliśmy się do jego sypialni. Kątem oka zauważyłam, że porządnie Damona wkurzyliśmy. Chciałam do niego podbiec, pocieszyć go. Nie, stop! O czym ja myślę? Zamknęłam drzwi. Usiadłam ze Stefanem na łóżku. Chłopak delikatnie otworzył książkę.
Kilka godzin później:
-Idę się czegoś napić. Chcesz coś? – wstałam, rozprostowując moje ścierpłe nogi. Stefan pokiwał przecząco głową i nadal studiował pamiętnik. Wyszłam z pokoju. Nie wiem co mnie podkusiło, ale po drodze z ciekawości wstąpiłam do pokoju Damona. Wewnątrz panował półmrok. Łóżko było zaścielone czarną pościelą. Ramy łóżka były zrobione z czarnego metalu, wykwintnie wyrzeźbione w pnącza róż. Musnęłam palcami kolumny i podeszłam do okna. Świeciło słońce.
-Ekhem…- usłyszałam za moimi plecami i obróciłam się. Oczy prawie wyszły mi z orbit. Przede mną stał….nagi Damon. Piana spływała po jego umięśnionym ciele. Z zażenowania odwróciłam się i zakryłam ręką oczy.
-Chyba pomyliłam pokoje. – wymamrotałam. Sięgnęłam po ręcznik leżący na krześle i rzuciłam nim w Damona nadal zakrywając oczy ręką. Ten, okrył się nim od pasa w dół. Odkryłam oczy. Czarnowłosy bóg stał naprzeciwko mnie, przekrzywiając głowę i robiąc minę niewinnego. Zarumieniłam się ze wstydu. Myślałam, że zaraz zapadnę się pod ziemię.
-To ja już idę. – wybąkałam i przeszłam obok niego. Chwycił mnie za nadgarstek.
-Chyba nie przyszłaś tu przez przypadek? – przyszpilił mnie wzrokiem. Nie odpowiedziałam. Zbliżył się do mnie. Czułam bijące od niego ciepło. Stał tu przede mną, odziany jedynie w ręcznik, który zmysłowo wisiał na jego biodrach. Przełknęłam głośno ślinę.
-Wiem, że ty tego chcesz. – szepnął. Oparłam się o drzwi, aby nie upaść. Odwróciłam głowę, aby na niego patrzeć. Ciągnęło mnie do niego mocno, ale musiałam się mu oprzeć. Jednak w końcu hamulce przestały działać i rzuciłam się na niego. Łapczywie obcałowywałam go. On trzymał mnie mocno w ramionach i szaleńczo mnie całował. Iskry pożądania sypały się wokół nas. Jęknęłam. Damon traktował mnie tak czule. Warknął. Wgryzł mi się w szyję. Poczułam ostry ból, a potem łagodne uczucie rozkoszy.
-Oh Damon….- szeptałam jego imię jak nakręcona. Wczepiłam dłonie w jego włosy. Padliśmy na łóżko….
                                               ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zaśmiałam się pod nosem. To wtedy był początek końca mojego związku ze Stefanem. Początkowo myślałam, że to przejściowy kryzys, ale myliłam się. Czasami intrygowało mnie dlaczego Stefanowi aż tak zależy na odnalezieniu Katherine. A potem wpadka w grobowcu…. W moich oczach pojawiły się łzy. Łza potoczyła się po moim policzku. Leniwie wstałam z łóżka. Odsłoniłam zasłony. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Przeciągłam się i poszłam się ubrać. Gdy skończyłam, wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Nikogo nie było. Weszłam do kuchni, aby nalać sobie soku, gdy poczułam silne uderzenie. Upadłam na podłogę…..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz