sobota, 17 listopada 2012

01x13

https://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo



Nie wiedziałam co robić. Chodziłam tam i spowrotem, masując sobie skronie. Gdzie podziewał się Damon? Od kilku godzin wyglądałam za nim. A on nie przychodził. Stefan poszedł go poszukać. Nie wiem czemu, ale odkąd źle się między mną i Damonem dzieje do akcji wkracza Stefan. Nadal mu nie ufam, ale już nie tak bardzo jak wcześniej. Kochał, kocha i będzie kochać tylko Katherine. Pogodziłam się już z tym. Serce biło mi przyspieszonym tempem. Oczami wyobraźni widziałam Damona przebitego kołkiem, Damona z pourywanymi członkami ciała, Damona…NIE! Koniec z tymi natrętnymi myślami. Damon zawsze sobie radzi i tym razem też tak będzie. Odeszłam od okna i usiadłam na łóżku. W ręku trzymałam moje i Stefana zdjęcie. Jakże byliśmy wtedy szczęśliwi…Ale te czasy minęły i nastały czasy mroku. Teraz to Damon zawładnął moim sercem i umysłem. To przy nim czułam się bezpiecznie. A teraz zniknął i zostałam sama… Czyżby powtórka z rozrywki?
RETROSPEKCJA
6 miesięcy wcześniej:
-Elena! – usłyszałam za sobą czyjś krzyk, ale parłam dalej do przodu. Byłam głucha na wszelkie prośby, groźby itp. Stefana już nie ma i nie będzie. Straciłam już wszelką ochotę, aby żyć. Przystanęłam. Z moich oczu popłynęły łzy. Rozszlochałam się. Utraciłam go. Na zawsze. Doszłam do mostu, gdzie kilka lat temu zginęli moi rodzice. Podeszłam do barierki i spojrzałam w dół. W dole płynęła rzeka. W głowie pojawiły się odgłosy krzyków mojej mamy i jej ostatnia prośba:
-Zajmij się Jeremym. –
Usiadłam i rozpłakałam się. Tak bardzo mi jej brakowało…. Nagle znikąd pojawiła się czarna postać. Widziałam tylko czubki jego czarnych butów. Podniosłam głowę i ujrzałam stojącego nade mną Damona. Jego niebieskie, przenikliwe oczy przypatrywały mi się z zaniepokojeniem. Rozszlochałam się na nowo. Natychmiast przyklęknął obok mnie i przytulił.
-Ciii….nie płacz już…- przemawiał łagodnie do mnie, a ja poddawałam się magii jego męskiego barytonu. Po kilku minutach już tylko łkałam. Wczepiłam się w niego i powoli się uspokajałam. Po gwałtownym szlochu zostało tylko opuchnięte oczy, zasmarkany nos i złamane serce. Pewnie wyglądałam żałośnie. I że też Damon musiał się nade mną litować…
-Nie musisz się nade mną litować…- burknęłam, ocierając oczy. On w odpowiedzi chwycił moje dłonie.
-Eleno, ja się nad Tobą nie lituję…Po prostu chcę, żebyś wreszcie zrozumiała, że Stefan nie jest dla Ciebie…- ja tylko spuściłam głowę. Odczuwałam pustkę. Tak jak gdyby ktoś wyrwał moje serce. Poczułam jak moje oczy ponownie robią się gorące. Damon  natychmiast ścierał palcami napływające łzy.
-Elena, kocham cię…- usłyszałam. Podniosłam spowrotem oczy na niego. Jego twarz znacznie zbliżyła się do mojej. Serce przyspieszyło bicie. Pocałował mnie. Przymknęłam oczy i uległam tej łagodnej rozkoszy rozlewającej się po moim ciele. Objęłam go rękoma za szyję i całowałam go coraz namiętniej. Damon nie opierał się. Wręcz przeciwnie. Oddawał pocałunki z równą pasją. Wplótł dłoń w moje włosy. Rozkoszne uczucie spełnienia przelało się na mnie. Odchylił lekko moją głowę.
-Zrób to. – szepnęłam. Kły mu się znacznie wydłużyły. Nachylił się i poczułam ostry ból, który potem zelżał. Damon pił moją krew, a ja przymknęłam oczy i odpłynęłam….
                                                         ~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ocknęłam się. Czemu akurat musiałam przeżywać deja vu?  Ukryłam twarz w dłoniach. Tak bardzo mi go brakowało. W dodatku też Stefan musiał zniknąć. Z Bonnie jestem pokłócona, Caroline wyjechała gdzieś z Tylerem, a ja sama siedzę jak kołek. Zeszłam na dół. A tam…stoi Stefan w obecności Klausa! Cofnęłam się przerażona.
-Elena, on nic ci nie zrobi…Uwierz mi…Chce nam pomóc w odnalezieniu Damona…- Stefan asekuracyjnie wyciągnął ręce. Klaus tylko się nam przyglądał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz