Nie wiedziałam co robić. Chodziłam tam i spowrotem,
masując sobie skronie. Gdzie podziewał się Damon? Od kilku godzin wyglądałam za
nim. A on nie przychodził. Stefan poszedł go poszukać. Nie wiem czemu, ale
odkąd źle się między mną i Damonem dzieje do akcji wkracza Stefan. Nadal mu nie
ufam, ale już nie tak bardzo jak wcześniej. Kochał, kocha i będzie kochać tylko
Katherine. Pogodziłam się już z tym. Serce biło mi przyspieszonym tempem.
Oczami wyobraźni widziałam Damona przebitego kołkiem, Damona z pourywanymi
członkami ciała, Damona…NIE! Koniec z tymi natrętnymi myślami. Damon zawsze
sobie radzi i tym razem też tak będzie. Odeszłam od okna i usiadłam na łóżku. W
ręku trzymałam moje i Stefana zdjęcie. Jakże byliśmy wtedy szczęśliwi…Ale te
czasy minęły i nastały czasy mroku. Teraz to Damon zawładnął moim sercem i
umysłem. To przy nim czułam się bezpiecznie. A teraz zniknął i zostałam sama…
Czyżby powtórka z rozrywki?
RETROSPEKCJA
6
miesięcy wcześniej:
-Elena!
– usłyszałam za sobą czyjś krzyk, ale parłam dalej do przodu. Byłam głucha na
wszelkie prośby, groźby itp. Stefana już nie ma i nie będzie. Straciłam już
wszelką ochotę, aby żyć. Przystanęłam. Z moich oczu popłynęły łzy.
Rozszlochałam się. Utraciłam go. Na zawsze. Doszłam do mostu, gdzie kilka lat
temu zginęli moi rodzice. Podeszłam do barierki i spojrzałam w dół. W dole
płynęła rzeka. W głowie pojawiły się odgłosy krzyków mojej mamy i jej ostatnia
prośba:
-Zajmij
się Jeremym. –
Usiadłam
i rozpłakałam się. Tak bardzo mi jej brakowało…. Nagle znikąd pojawiła się
czarna postać. Widziałam tylko czubki jego czarnych butów. Podniosłam głowę i
ujrzałam stojącego nade mną Damona. Jego niebieskie, przenikliwe oczy
przypatrywały mi się z zaniepokojeniem. Rozszlochałam się na nowo. Natychmiast
przyklęknął obok mnie i przytulił.
-Ciii….nie
płacz już…- przemawiał łagodnie do mnie, a ja poddawałam się magii jego
męskiego barytonu. Po kilku minutach już tylko łkałam. Wczepiłam się w niego i
powoli się uspokajałam. Po gwałtownym szlochu zostało tylko opuchnięte oczy, zasmarkany
nos i złamane serce. Pewnie wyglądałam żałośnie. I że też Damon musiał się nade
mną litować…
-Nie
musisz się nade mną litować…- burknęłam, ocierając oczy. On w odpowiedzi
chwycił moje dłonie.
-Eleno,
ja się nad Tobą nie lituję…Po prostu chcę, żebyś wreszcie zrozumiała, że Stefan
nie jest dla Ciebie…- ja tylko spuściłam głowę. Odczuwałam pustkę. Tak jak
gdyby ktoś wyrwał moje serce. Poczułam jak moje oczy ponownie robią się gorące.
Damon natychmiast ścierał palcami
napływające łzy.
-Elena,
kocham cię…- usłyszałam. Podniosłam spowrotem oczy na niego. Jego twarz
znacznie zbliżyła się do mojej. Serce przyspieszyło bicie. Pocałował mnie.
Przymknęłam oczy i uległam tej łagodnej rozkoszy rozlewającej się po moim
ciele. Objęłam go rękoma za szyję i całowałam go coraz namiętniej. Damon nie
opierał się. Wręcz przeciwnie. Oddawał pocałunki z równą pasją. Wplótł dłoń w
moje włosy. Rozkoszne uczucie spełnienia przelało się na mnie. Odchylił lekko
moją głowę.
-Zrób
to. – szepnęłam. Kły mu się znacznie wydłużyły. Nachylił się i poczułam ostry
ból, który potem zelżał. Damon pił moją krew, a ja przymknęłam oczy i
odpłynęłam….
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ocknęłam się. Czemu akurat musiałam przeżywać deja
vu? Ukryłam twarz w dłoniach. Tak bardzo
mi go brakowało. W dodatku też Stefan musiał zniknąć. Z Bonnie jestem
pokłócona, Caroline wyjechała gdzieś z Tylerem, a ja sama siedzę jak kołek.
Zeszłam na dół. A tam…stoi Stefan w obecności Klausa! Cofnęłam się przerażona.
-Elena, on nic ci nie zrobi…Uwierz mi…Chce nam pomóc
w odnalezieniu Damona…- Stefan asekuracyjnie wyciągnął ręce. Klaus tylko się
nam przyglądał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz