- Nie ufam wam. – warknęłam coraz bardziej zła na
Stefana.
-What the hell?! – Klaus powoli tracił cierpliwość.
-Damon zaginął. – wyjaśnił mu krótko Stefan, nie
patrząc na niego. Nie odrywał wzroku ze mnie. Zdałam sobie sprawę, że w ich
świecie jestem tylko małym, marniutkim człowieczkiem, którego można złamać na
pół jak gałązkę. Cofnęłam się jeszcze bardziej aż trafiłam na ścianę.
-Widzisz boi się nas…- mruknął pod nosem Pierwotny.
Odszedł od Stefana i nalał sobie whiskey.
-Na zdrowie. – uśmiechnął się do mnie złośliwie i
upił łyk trunku. Nagle mnie olśniło.
-Muszę wyjść. – powiedziałam, wzięłam kurtkę i
wyszłam z domu zanim Stefan cokolwiek zdążył powiedzieć. Ruszyłam szybkim
krokiem alejką, a potem skręciłam do lasu, tam gdzie zazwyczaj przesiadywał
Damon. Czekał mnie wielokilometrowy marsz leśnymi ścieżkami, ale mi to nie
przeszkadzało. Dla Damona zrobię wszystko. 3 godziny później dotarłam na
miejsce. Tchu mi zabrakło więc oparłam się o pobliskie drzewo. Stałam nad
wodospadem, ulubionym miejscem przesiadywań Damona. Rozejrzałam się naokoło.
Nikogo nie było. A może mi się zdawało?
-Damon! Wiem, że tu jesteś! – krzyknęłam. Mój głos
rozniósł się echem po lesie. Nic się jednak nie stało. Wiatr lekko hulał między
drzewami. Oplotłam się ramionami i siadłam na kamieniu. Wpatrzyłam się w
przejrzystą toń wody. Zamyśliłam się. Wiatr rozwiewał mi włosy. Moje myśli
zajął Damon. Czemu się w nim zakochałam? Nie wiem. Odkąd się pojawił w moim
życiu, czułam, że wszystko się zmieni. Nieodwracalnie.
-Szukałaś mnie? – na ten dźwięk zamarłam.
Wstrzymałam oddech. Serce przyspieszyło bicie. Bałam się odwrócić. Co by było,
gdyby to było tylko złudzeniem? Usłyszałam dźwięk łamanych gałązek. Ta postać
zbliżała się ku mnie. Coś kusiło mnie, aby odwrócić się. I to zrobiłam. Za mną
oparty o drzewo stał Damon. Zabrakło mi tchu. On tu był. Stał i patrzył się na
mnie zimno. Ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Czego chcesz? – spytał lodowatym tonem. Z moich
oczu popłynęły łzy i jakby trzymała mnie niewidzialna guma, skoczyłam ku niemu.
Znalazłam się w jego ramionach. Nareszcie poczułam znajomy zapach perfum i
chropowatość jego skórzanej kurtki. Wtopiłam swoje dłonie w jego czarne,
aksamitne włosy i wychlipałam:
-Dlaczego poszedłeś? Myślałam, że zginąłeś. – i
rozpłakałam się na dobre. Już taka byłam. Kochliwa i romantyczna. Damon
najwidoczniej był mocno zaskoczony, gdyż tylko mnie objął. Odkleiłam się od
niego i spojrzałam mu prosto w oczy. Przez jego oczy przemawiała czułość i
zaskoczenie.
-Nigdy nie myślałam, że kiedyś to usłyszę…- szepnął
do siebie. Dotknął delikatnie mojego policzka. Odchyliłam się i zamruczałam.
Wtuliłam policzek we wgłębienie jego dłoni. Przymknęłam oczy. Po chwili coś
połaskotało mnie w drugi policzek. Okazała się, że to były włosy Damona. On sam
muskał wargami moją szyję. Przy nim zamieniałam się w bezwładną kupę ciała.
Zaśmiał się pod nosem. Musiał mnie przytrzymać abym nie upadła.
-Oj Elena, Elena…- zachichotał. Uśmiechnęłam się.
Wczepiłam dłoń w jego włosy i przyciągnęłam jego twarz do swojej. Pocałowałam
go. Usłyszałam zadowolone mruknięcie mężczyzny. Rozchyliłam jego wargi swoim
językiem. Moment potem do mojego języka dołączył jego i połączyliśmy usta w
namiętnym pocałunku. Zamknęłam oczy i
utonęłam w jego pocałunku. W wampirzym tempie przyszpilił mnie do drzewa i
zaczął mnie szaleńczo całować. Słyszałam bicie mojego serca oraz jego ciche
jęki i wzdychnięcia. Jego dłonie szybko
rozpinały moją bluzkę, która opadła na mech. Objął mnie swoimi silnymi
ramionami.
-Kocham cię, kocham cię…- szeptał mi czule do ucha,
a ja jak zaczarowana potakiwałam i całowałam go po szyi….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz