-Kim ona jest? – spytała Rebekah swoim wysokim,
nosowym tonem. Elijah poklepał ją po dłoni.
-To jest Elena, dziewczyna Damona. – przedstawił
mnie Pierwotny. Rebekah obrzuciła mnie ponownie taksującym spojrzeniem.
-Damona? – uniosła idealnie wygoloną brew.
-Tak, Damona. – odpowiedziałam pewnym tonem.
-Ty go zadowalasz? – prychnęła.
-Jak widać. – miałam już dosyć tej bezsensownej
konwersacji. Rebekah zbliżyła się do mnie.
-Nie pyskuj,
humani. – syknęła. Patrzyłam jej prosto w oczy i o dziwo się jej nie bałam.
-Bekki, proszę…- Elijah położył dłoń na ramieniu
siostry. Dziewczyna obróciła głowę ku niemu.
-Upadasz coraz niżej, Elijah. – odrzekła lodowatym
tonem i minęła mnie bez słowa. Poczułam się dotknięta tymi słowami.
-Chyba jednak źle zrobiłam, że tu przyszłam. –
ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam drzwi i odwróciłam się. Elijah stał na
środku salonu ze zrozpaczoną miną.
-Żegnaj. – szepnęłam i wyszłam. Zeszłam po schodkach
i ruszyłam żwirowatą dróżką i gdy znalazłam się poza bramami rezydencji
Mikaelsonów zaczęłam biec. Chciałam znaleźć się jak najdalej od nich. Teraz
dopiero zdałam sobie sprawę jak bardzo się ich boję. Stanęłam na rogu ulic. Dyszałam
jak po maratonie. Gdyby tu był Damon….Och, mój ukochany…Na wspomnienie jego
cudownych oczu, zapachu, dotyku; łzy stanęły mi w oczach. Otarłam je wierzchem
mojej dłoni. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Damona. A nuż może
odbierze? Jeden sygnał, potem drugi…aż w końcu usłyszałam upragnione:
-Halo? – z wrażenia zamilkłam. Stałam pośrodku ulicy
z telefonem przy uchu wytrzeszczając oczy.
-Eleno, wiem, że tam jesteś. – łzy poleciały mi
ciurkiem po twarzy. Jakże bardzo mi go brakowało.
-Gdzie jesteś? – załkałam. Czułam jak moje serce na
nowo się skleja w jedną całość i jak mi się robi ciepło na duszy.
- Za Tobą. – usłyszawszy to, wolno obróciłam się.
Jak w spowolnionym tempie uniosłam głowę. Naprzeciwko mnie stał Damon. Na jego
twarzy igrał się uśmiech. Czarne kosmyki włosów opadały mu nonszalancko na
czoło. Koszula (jak zwykle czarna) była lekko rozpięta. Z wrażenia telefon
wypadł mi ze sparaliżowanej dłoni. Damon jak zwykle pochwalił się niezwykłym
refleksem i złapał go zanim upadł na ziemię.
-Kochanie…- jego baryton uderzył we mnie jak solówka
gitary elektrycznej. Mogłabym go słuchać bez końca. Teraz stał tu przy mnie i
obserwował mnie badawczym wzrokiem. Jakże uwielbiałam te jego lazurowe
tęczówki. Mroczki pojawiły się przed moimi oczami. Zanim straciłam przytomność
usłyszałam:
-Elena…Elena….
**************************************
Nie wiem jak długo leżałam, ale gdy otworzyłam oczy
nastawał już nowy dzień. Przeciągłam się. Było mi tak rozkosznie wygodnie i
ciepło. Przewróciłam się na bok. Natrafiłam na leżącego obok mnie Damona.
- Dzień dobry, śliczna…- mruknął mi do ucha.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam w jego śliczne oczy. Dotknęłam jego policzka.
Czuć było pod palcami kilkudniowy zarost. Kącik jego ust lekko zadrgał i uniósł
się do góry. Nachylił się ku mnie i musnął wargami moje usta. Ja nie chciałam
żadnych delikatności. Przyciągnęłam go do siebie i namiętnie pocałowałam. Mężczyzna zamruczał z
zadowolenia. Błyskawicznie znalazł się nade mną. W jego oczach błyszczały
iskierki pożądania i podniecenia. Boże, jak mnie podniecał… Dech mi zaparło.
- Jesteś gotowa? – uniósł znacząco brwi i uśmiechnął
się łobuzersko. Nie musiałam mu nic mówić. Rozsunął moje wargi językiem. Owinął
mnie jego ciepły oddech. Mój język dołączył nieśmiało do jego. Całowaliśmy się
namiętnie, w tym samym czasie rozbierając się. Nasze ubrania upadły na podłogę.
Zarzuciłam dłonie za jego szyję i obcałowywałam całą jego twarz, potem szyję i
tors. Był taki boski… Zahaczyłam palcem o jego bokserki. Damon znacząco się
uśmiechnął i już miał je ściągnąć, gdy do pokoju wparował Stefan. Miał bardzo
poważną minę. Natychmiast zakryłam się kołdrą i zarumieniłam się ze wstydu. Za
to mój ukochany, nie bacząc na to, że jest nagi, opadł na plecy i podparł się
na łokciach.
-Nie możesz chociaż uszanować chwili prywatności? –
spytał go z tym bezczelnym uśmiechem na twarzy. Stefan skrzyżował ręce na
piersi i stanął w lekkim rozkroku.
-Klaus nadchodzi. – powiedział śmiertelnie poważny.
W pokoju zapadła grobowa cisza. Patrzyłam na młodszego Salvatore’a zaskoczona.
Można było przewidzieć, że Klaus kiedyś tam zemści się, ale że teraz… Damon
mocniej ścisnął mi dłoń. Zmarszczył brwi.
-Skąd masz takie wiadomości? – spytał go. Mój były
chłopak popatrzył na niego zimno.
-Powiem tylko tyle, że nie będzie sam. Przyjdzie z
całą kohortą hybryd. – wycedził i zniknął. Po jego wyjściu Damon wstał i
wciągnął na siebie dżinsy.
-Musisz się ubierać? – jęknęłam, opadając na
poduszki. Damon stał do mnie tyłem, ale wyczułam, że się uśmiecha.
-Ktoś musi uratować księżniczkę. – odparł i wyszedł
z pokoju. Przewróciłam się na bok i uśmiechnęłam się ponuro. Przymknęłam oczy.
Przypomniało mi się to jak zastałam Damona nago. Hahah J
RETROSPEKCJA:
Rok
temu, Mystic Falls:
Szłam
szybko ulicą. Pod pachą miałam pamiętnik Katheriny. Zamierzałam go pokazać
Stefanowi. Tylko jemu. Mogłam mu zaufać, w porównaniu do jego brata. Na jego
myśl, serce zaczęło walić mi szybciej. Czemu tak na niego reagowałam? Mam
chłopaka, kocham go ponad życie, a tu zjawia się znikąd jego braciszek. Damon.
Mroczny jak noc, ironiczny (czym mnie wkurza), umiejący się tylko bawić i pić
krew. Zapewne nigdy nie brał na poważnie moich słów, ale co tam. Doszłam do
rezydencji Salvatore’ów. Już uniosłam dłoń, aby zapukać, gdy drzwi się
otworzyły. W progu stał Damon. Oparł się o framugę i spytał:
-Co
cię sprowadza, dziewczyno z misją? – na jego twarzy pojawił się ten ironiczny
uśmieszek, który mnie naprawdę rozwalał.
-Wal
się. – warknęłam i minęłam go. Rzuciłam księgą na stół. – Jest Stefan? –
rzuciłam w powietrze. Mężczyzna zszedł do mnie.
-A
po co ci on? Jestem ja. – podszedł jeszcze bliżej. Cofnęłam się. Wpadłam na
stolik. Przekrzywił głowę.
-Elena.
– usłyszałam zza pleców głos Stefana. Odepchnęłam Damona i wpadłam ramiona mego
ukochanego.
-Znalazłam
pamiętnik Katherine. – szepnęłam mu do ucha. On skinął głową, wziął księgę i
udaliśmy się do jego sypialni. Kątem oka zauważyłam, że porządnie Damona
wkurzyliśmy. Chciałam do niego podbiec, pocieszyć go. Nie, stop! O czym ja
myślę? Zamknęłam drzwi. Usiadłam ze Stefanem na łóżku. Chłopak delikatnie
otworzył książkę.
Kilka
godzin później:
-Idę
się czegoś napić. Chcesz coś? – wstałam, rozprostowując moje ścierpłe nogi.
Stefan pokiwał przecząco głową i nadal studiował pamiętnik. Wyszłam z pokoju.
Nie wiem co mnie podkusiło, ale po drodze z ciekawości wstąpiłam do pokoju
Damona. Wewnątrz panował półmrok. Łóżko było zaścielone czarną pościelą. Ramy
łóżka były zrobione z czarnego metalu, wykwintnie wyrzeźbione w pnącza róż.
Musnęłam palcami kolumny i podeszłam do okna. Świeciło słońce.
-Ekhem…-
usłyszałam za moimi plecami i obróciłam się. Oczy prawie wyszły mi z orbit.
Przede mną stał….nagi Damon. Piana spływała po jego umięśnionym ciele. Z
zażenowania odwróciłam się i zakryłam ręką oczy.
-Chyba
pomyliłam pokoje. – wymamrotałam. Sięgnęłam po ręcznik leżący na krześle i
rzuciłam nim w Damona nadal zakrywając oczy ręką. Ten, okrył się nim od pasa w
dół. Odkryłam oczy. Czarnowłosy bóg stał naprzeciwko mnie, przekrzywiając głowę
i robiąc minę niewinnego. Zarumieniłam się ze wstydu. Myślałam, że zaraz
zapadnę się pod ziemię.
-To
ja już idę. – wybąkałam i przeszłam obok niego. Chwycił mnie za nadgarstek.
-Chyba
nie przyszłaś tu przez przypadek? – przyszpilił mnie wzrokiem. Nie
odpowiedziałam. Zbliżył się do mnie. Czułam bijące od niego ciepło. Stał tu
przede mną, odziany jedynie w ręcznik, który zmysłowo wisiał na jego biodrach.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Wiem,
że ty tego chcesz. – szepnął. Oparłam się o drzwi, aby nie upaść. Odwróciłam
głowę, aby na niego patrzeć. Ciągnęło mnie do niego mocno, ale musiałam się mu
oprzeć. Jednak w końcu hamulce przestały działać i rzuciłam się na niego.
Łapczywie obcałowywałam go. On trzymał mnie mocno w ramionach i szaleńczo mnie
całował. Iskry pożądania sypały się wokół nas. Jęknęłam. Damon traktował mnie
tak czule. Warknął. Wgryzł mi się w szyję. Poczułam ostry ból, a potem łagodne
uczucie rozkoszy.
-Oh
Damon….- szeptałam jego imię jak nakręcona. Wczepiłam dłonie w jego włosy.
Padliśmy na łóżko….
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zaśmiałam się pod nosem. To wtedy był początek końca
mojego związku ze Stefanem. Początkowo myślałam, że to przejściowy kryzys, ale
myliłam się. Czasami intrygowało mnie dlaczego Stefanowi aż tak zależy na
odnalezieniu Katherine. A potem wpadka w grobowcu…. W moich oczach pojawiły się
łzy. Łza potoczyła się po moim policzku. Leniwie wstałam z łóżka. Odsłoniłam
zasłony. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Przeciągłam się i poszłam się
ubrać. Gdy skończyłam, wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Nikogo nie było.
Weszłam do kuchni, aby nalać sobie soku, gdy poczułam silne uderzenie. Upadłam
na podłogę…..