-Przepraszam. - przeprosiłam Klausa i wybiegłam na zewnątrz. Byłam w szoku. Nie powinnam mu tego robić. A teraz nie wiedziałam gdzie się znajdował. Na próżno za nim wołałam. Odpowiadało mi tylko wycie wiatru. Drżałam, gdyż było mi zimno. Zorientowałam się, że sweter zostawiłam w Grillu. Poszłam go wziąć. Nie miałam ochoty na dalszą zabawę. Owinęłam się nim szczelniej i wróciłam do domu. Natychmiast zamknęłam się w swoim pokoju. Nie chciałam słuchać kazania Alarica. Zmyłam makijaż, przebrałam się w swoje ulubione, wygodne ciuchy i siadłam na łóżku z pamiętnikiem w ręce. Zaczęłam pisać:
Drogi pamiętniczku,
Nie wiem co mi do głowy strzeliło, aby pocałować Klausa prosto w usta. I to na oczach Damona! Biję się za to w pierś. Usiłowałam sie do niego dodzwonić, ale nic z tego. Włączała się tylko ta jego cholerna sekretarka. Ale w sumie nie jest tez tu bez winy. Urządził mi scenę zazdrości przy moich wszystkich znajomych. Taki wstyd....Ale czuję, że on czuje cos więcej niż przyjaźń do mnie. To tylko podejrzenia, ale widzę jak się zachowuje. To na razie tyle,
Twoja Elena.
Skończywszy pisać, schowałam pamiętnik w szafce. Przeciągnęłam się. Zeszłam na dół. Alarica nadal nie było. Pewnie nadal przesiaduje na cmentarzu. Wzięłam butelkę alkoholu z szafki i udałam się do salonu. Usiadłam i wypiłam pierwszy kieliszek. Potem drugi, trzeci....Po około godzinie byłam upita w trupa. Wstałam i chwiejnym krokiem udałam się do drzwi frontowych. Postanowiłam, że pójde do Damona wyjaśnić sobie wszystko. Po kilkunasto minutowym spacerze, byłam pod domem Salvatore'ów. Głośno zapukałam do drzwi. Tak jak myślałam, otworzył mi Damon. Nie miał na sobie koszuli, czy też mi sie wydawało? Patrzyłam tak na niego jak tępa klępa z otwarta gebą.
-Eleno, ty jesteś pijana! - zauważył, unosząc brew do góry.
-Gówno mnie to obchodzi! - wybełkotałam i rzuciłam sie na niego. Przyciągnęłam go do siebie i namiętnie pocałowałam. Odwzajemnił mi się tym samym. Usłyszałam huk zamykanych drzwi. Damon łapczywie mnie całował, a ja rozpinałam jego czarną koszulę. W wampirzym tempie zaniósł mnie do swojej sypialni. Przytomnie zdołałam zapamietać tylko uśmiechniętego triumfalnie Damona...
Następnego dnia:
Otworzyłam oczy. Słońce wpadało poprzez zasłony prosto na moją twarz. Uniosłam głowę. Potwornie mnie bolała. Podniosłam się na łokciach. Nie byłam w swoim pokoju. Usiłowałam sobie coś przypomnieć, ale ból głowy kompletnie mnie rozstrajał. Spojrzałam w bok i normalnie aż zachłysnęłam się powietrzem. Obok mnie spał nagi Damon! Jeszcze spał, ale ja mu przyjrzałam się z fascynacją. Kołdra przykrywała go tylko w połowie. Słońce padało wprost na jego idealną muskulaturę. Klatka piersiowa delikatnie unosiła się i opadała. Czarne kosmyki włosów opadały mu swobodnie na czoło. Było to tak nierealne, że aż myślałam, że śnię. Westchnęłam cicho i wyczołgałam się z łóżka. Założyłam jego koszulę i zeszłam na dół. Zażyłam tabletkę i popiłam ją wodą. Odetchnęłam z ulgą. Ból zelżał. Już miałam wrócić na górę, gdy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Jakież moje było zdziwienie, gdy zobaczyłam w nich...Stefana!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz